poniedziałek, 14 września 2015

Zastrzyk pozytywnej energii!

Rozpoczął się trzeci tydzień szkoły, nauki przybywa coraz więcej, presja na nas- maturzystach rośnie z każdym dniem. Jak sobie radzić z tym oraz znużeniem jakie może nam towarzyszyć podczas intensywnego roku szkolnego lub pracowniczego trybu życia?

Oczywiście, pierwsza sprawa, to nieubłagalnie uciekający czas. Przede wszystkim, trzeba umieć go sobie dobrze rozplanować i zorganizować. Zdaję sobie sprawę z tego, że wielu z nas tkwi w pułapce jaką niemal ciągle serwuje nam dostęp do wszechobecnych mediów i portalów społecznościowych, sama niejednokrotnie mam problem, by się od nich oderwać! Ale dla chcącego nic trudnego- kwestia samodyscypliny i dążenia do wyznaczonych celów, a nawet marzeń. I wszystko można ogarnąć! :)

Ale do rzeczy. Ja ostatnio, pomimo natłoku zajęć, postanowiłam zwiększyć swoją aktywność fizyczną. Zaczęły się treningi taneczne, rower, ulubione programy treningowe.. Do tego postanowiłam spróbować czegoś nowego i wybrałam się na warsztaty do Studia Tańca Azyl w Zabrzu. Początkowo chciałam udać się na bliski memu sercu hip- hop, jednak postanowiłam wybrać coś nowego i skusiłam się na latino i zumbę.


Zajęcia okazały się strzałem w dziesiątkę! Odkąd tylko pamiętam, zawsze tańce latyno- amerykańskie do mnie w jakiś sposób przemawiały, głównie ze względu na rytmy i muzykę, jaka im towarzyszy, jednak nigdy nie miałam okazji wypróbować się w tych technikach. Na warsztatach z latino ladies, niesamowicie pozytywna pani choreograf zaprezentowała nam podstawy salsy. Styl ten urzekł mnie od razu- wakacyjne klimaty, ruchy wprost tryskające kobiecością.. To zdecydowanie coś, czego powinna wypróbować każda dziewczyna! Nawet nie zauważyłam, kiedy minęła godzinka zajęć... Jestem tak zafascynowana, że postanowiłam zapisać się na stałe!

Następną godzinę warsztatów spędziłam na Zumbie. I uwaga! Jeżeli komukolwiek z Was zaczyna doskwierać jesienna chandra, musicie koniecznie wypróbować tej dziedziny fitnessu! Niesamowity zastrzyg energii, endorfin i motywacji do pracy nad sobą! Pobudzające dźwięki, choreografie które pobudzają mięśnie do pracy na 100% ale i nie pozwalają na poddanie się! Ja, szczerze mówiąc, wyszłam z zajęć mokrusieńka ale i przeszczęśliwa, wierzcie mi na słowo! Chciało mi się śmiać, tańczyć, śpiewać, skakać i wrócić na salę, dosłownie! Uczucia te utwierdziły mnie tylko w przekonaniu, że w zdrowym ciele zdrowy duch oraz, że warto czasem się poświęcić, wyrzec drobnych pokus, zmotywować się i dążyć do pracy nad sobą...
Taki jest mój sposób na znużenie doskwierające chyba każdemu z nas..

A Wy? Co o tym sądzicie? Może macie jakieś inne pomysły? :)
 

Udało mi się zwerbować kilka zdjęć z wczoraj, a wszystko dzięki mojej koleżance, świetnej Pani fotograf, linka do jej bloga zostawiam poniżej i zapraszam:


trzymajcie się! :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz